Kiedy lecieć do Japonii?

Dla jednych podróż do Japonii to wieloletnie marzenie, dla innych tylko kolejne państwo na mapie świata, które trzeba zobaczyć. Kraj Kwitnącej Wiśni jest ostatnio bardzo modnym kierunkiem. Biura podróży zwiększyły liczbę miejsc i terminów, dodają nowe atrakcje na trasie, by jakoś się wyróżnić na tle konkurencji. “Japonia z Okinawą? Kto kiedyś słyszał o Okinawie? Japonia w sierpniu? Chyba oszaleli!” Ale rodziny z dziećmi nie mają dużego wyboru, przecież nie zwolnią dzieci na dwa tygodnie ze szkoły, żeby w środku semestru pojechać sobie na wakacje. Wycieczki z biurami są fajne, ale niektórzy wolą zwiedzać na własną rękę i nie ma sensu wymieniać przyczyn. Każdy ma swoje powody. Kiedy już postanowiliście, że lecicie sami, pierwsze pytanie, jakie się nasuwa to “kiedy lecieć do Japonii?” Japonia leży w zasięgu trzech stref klimatycznych, ale myśląc o podróży, będziemy się sugerować najczęściej odwiedzanym przez turystów obszarem, czyli strefą podzwrotnikową, która obejmuje centralną część Honshu oraz wyspę Shikoku i Kyushu.

Kwitnienie wiśni w Japonii (hanami) – czy warto jechać na przełomie marca i kwietnia?

Kwitnące sakury i góra Fuji w tle

Wybierając termin podróży, na pewno bierzecie pod uwagę okres kwitnienia wiśni, czyli przełom marca i kwietnia. To zdecydowanie najpopularniejszy czas, kiedy hotele pękają w szwach, bilety na shinkansen lepiej kupić z wyprzedzeniem, do mainstreamowych atrakcji dostać się niezwykle trudno. Czy naprawdę warto znosić tłumy i przepalać budżet tylko po to, by zobaczyć kilka różowych kwiatków? Mnie jakoś nigdy na sakury nie ciągnęło, ale w tym roku miałam pilotować dwie grupy “sakurowe”. Kiedy przylecieliśmy do Osaki, było tak zimno, że wciąż nosiliśmy puchówki, a kwitnących drzew wiśni jak kot napłakał. Tu pojedyncze drzewko, tam jakieś trzy na krzyż. “Gdzie te wiśnie z instagrama?”  – pytali uczestnicy. Potem pojechaliśmy do Hiroszimy i w Parku Pokoju trafiliśmy na hanami. 

Hanami to święto podziwiania kwitnących drzew wiśni. Japończycy celebrują je od wieków. Spotykają się w parkach pod drzewami, przesiadując niemal całe dni wolne od pracy, przynoszą ze sobą alkohol i przekąski i tak po prostu spędzają czas. W Hiroszimie, która leży dalej na południe, można już było świętować. I bardzo się cieszę, że udało nam się trafić tam w weekend, bo samo podziwianie drzew mogłoby być nudne, ale jak ja to mówię: najciekawsi w Japonii są Japończycy – obserwowanie zachowań, zwyczajów, ich wielu twarzy. Podczas hanami Japończycy trochę wrzucają na luz i wydają się być towarzyscy, uśmiechnięci i “normalni”. Zupełnie nie tacy, jak przez dekady pokazywały ich zachodnie media.

Do Tokio trafiliśmy na początku kwietnia, pod koniec trasy, i tam już można było podziwiać rzędy kwitnących na różowo drzew w parkach, wzdłuż rzek i kanałów miejskich. Sakury w takiej liczbie naprawdę robią wrażenie. Druga grupa przyleciała do Japonii 8 kwietnia i z niektórych gałęzi zaczęły już opadać kwiatki. Ale nie w Oshino Hakkai, wiosce położonej w Izu-Hakone National Park. To tam kwitnące drzewa wiśni z górą Fuji w tle wyglądały najpiękniej. Ale również w mniej odwiedzanej przez turystów tokijskiej dzielnicy Nakano. Kiedy idziesz chodnikiem pod różowym tunelem, a delikatne płatki spadają na kołnierz, możesz poczuć się jak w innym świecie.

Golden Week w Japonii – dlaczego przełom kwietnia i maja to najgorszy termin na podróż?

Gdybym miała wprost powiedzieć, jaki jest najgorszy okres na wyjazd do Japonii, zdecydowanie odpowiem: przełom kwietnia i maja. Dla Polaków to naturalne brać urlop w tym terminie, bo mamy majówkę. Ale w Japonii też mają majówkę i to kilka dni dłuższą. Zaczyna się 29 kwietnia, Dniem Showa (upamiętnienie urodzin cesarza Hirohito), a kończy 5 maja Dniem Dziecka (Kodomo no Hi). W 2027 roku niektórzy Japończycy mogą wydłużyć sobie ten weekend aż do niedzieli 9 maja.

I właśnie o to chodzi – o tłumy. Bo do puli turystów z zagranicy dochodzi największa w roku (obok O-bon i Nowego Roku) pula Japończyków, a co za tym idzie, hotele są droższe, gorzej z dostępnością, praktycznie wszystko trzeba zaplanować i rezerwować z dużym wyprzedzeniem, żeby na miejscu oszczędzić sobie stresu. Jeśli macie wybór, nie lećcie do Japonii na Golden Week, bo, pomijając ceny, czekanie w kolejkach i tłumy was wykończą.

Japonia w maju – idealna pogoda, zielona wiosna i festiwal Sanja Matsuri

Maj to zdecydowanie mój ulubiony miesiąc nie tylko w Polsce, ale również w Japonii. W maju wszystko jest zielone, kwitną kwiatki, słońce świeci, czasem zdarzy się deszcz, ale to jeszcze nie tsuyu (pora deszczowa). Termometry wskazują około 25 stopni Celsjusza i można zaoszczędzić miejsce w walizce, wkładając do niej cieńsze ubrania. No i w trzeci weekend maja w tokijskiej dzielnicy Asakusa odbywa się Sanja Matsuri (Festiwal Trzech Chramów). Najlepiej wybrać nocleg w okolicach Senso-ji lub rzeki Sumida. Trzydniowe wrażenia “prawdziwej Japonii” gwarantowane i to za darmo! Począwszy od głównej parady, podczas której możecie zobaczyć pokazy taneczne w strojach z czasów epoki Edo, nawiązujące do symboli Japonii, jedne z nielicznych tokijskich gejsz, aż po yakuzę, której członkowie wystawiają swoje pokryte tatuażami ciała na widok publiczny (można zrobić sobie z nimi zdjęcia!) Nieważne o której godzinie dnia czy nocy wyjdziesz na miasto (Asakusa) – podczas tego święta wciąż będzie towarzyszyć ci śpiew, taniec, dźwięk fletów, bębnów i innych tradycyjnych instrumentów. W trakcie zwykłego spaceru możesz się natknąć na paradę mihoshi. Sanja Matsuri przyciąga turystów z całego świata, ale ten festiwal, podobnie jak inne, o których będę pisać później, naprawdę warto zobaczyć i przeżyć.

Pora deszczowa w Japonii (tsuyu) – jak wygląda czerwiec i lipiec w Kraju Kwitnącej Wiśni?

Największą zaletą pory deszczowej (tsuyu) jest uczucie nieustannego nawilżenia skóry. Ja mam cerę suchą i wrażliwą, więc kiedy trafiłam na porę deszczową w Japonii zauważyłam, że kremy nawilżające wcale nie są tak bardzo potrzebne, to jakby skóra wyciągała wilgoć z powietrza. Niestety moje włosy również, nie dało się ich okiełznać nawet najlepszymi kosmetykami.

Pora deszczowa w Japonii trwa zwykle od drugiej połowy czerwca do końca pierwszej połowy lipca. Bez parasola się nie obędzie, a tych trzeba w Japonii pilnować! Nie znaczy to, że pada non stop, a deszcze są tak ulewne, że nie można zwiedzać. Ale mogą zdarzyć się takie dni, że z powodu intensywnych opadów spóźni się pociąg, zamkną jakąś atrakcję, z tarasu widokowego Shibuya Sky czy Skytree zamiast miasta po horyzont  zobaczycie mleko, a i tak kapryśna Fuji ani na sekundę nie wyjdzie zza chmur. Tsuyu to również ryzyko tajfunów.

Osobiście doświadczyłam już trzech tajfunów, akurat podczas pobytu w Tokio. Za pierwszym razem tajfun był tak silny, że cały dzień przesiedziałam w hotelu. Oczywiście, że próbowałam wyjść, i wyszłam, ale zawróciłam zaraz po tym jak wiatr połamał mi parasol, a jako że jestem niska i dość lekka, bałam się, że zwyczajnie mnie zdmuchnie. Kiedyś śmiałam się z tego, kiedy ktoś mówił podczas wichur, że może mnie zdmuchnąć, ale wcale nie było mi do śmiechu, kiedy naprawdę miałam problem, żeby utrzymać się na nogach. Za drugim razem tajfun był łagodniejszy i nie groziło mi zdmuchnięcie. Tajfuny potrafią być silne, ale szybko przechodzą. Dlatego wybierając się do Japonii w porze deszczowej, miejcie na uwadze, że pogoda może wam wyrwać dzień lub dwa z harmonogramu.

Japonia latem – czy wakacje w lipcu, sierpniu i wrześniu to dobry pomysł?

W drugiej połowie lipca deszcze ustępują i wychodzi słońce. Niektórzy odradzają podróżowanie po Japonii latem, ale osobiście uważam, że lato w Japonii to jeden z najlepszych możliwych terminów. Owszem, wysoka temperatura i wysoka wilgotność powietrza mogą utrudniać eksplorowanie, ale czy naprawdę trzeba odwiedzić Japonię  z wywieszonym językiem i licznikiem kroków powyżej dwudziestu tysięcy dziennie? Latem można najbardziej poczuć Japonię, bo wtedy zwiedza się ją bez pośpiechu. Odwiedzisz jedną świątynię zamiast trzech, zrobisz dziesięć tysięcy kroków, zamiast dwudziestu, ale za to usiądziesz wieczorem nad rzeką i posłuchasz śpiewu cykad, zjesz kakigori dla ochłody, węgorza na kolację, może nawet pojedziesz na peryferia, by pojeździć rowerem wśród zielonych pól ryżowych albo na plażę, schłodzisz się na leśnym szlaku lub przy wodospadzie, albo zwyczajnie w galerii handlowej z klimatyzacją.

Gdziekolwiek będziesz, jedno ci mogę obiecać – niemal na pewno trafisz na matsuri. Lato to czas festiwali. Elegancki Gion Matsuri w Kioto, żywy i energiczny Tenjin Matsuri w Osace, wielki pokaz fajerwerków nad rzeką Sumida w Tokio, O-bon (święto zmarłych) w całym kraju oraz małe, ale urocze lokalne festiwale, na które możesz natknąć się zupełnie przez przypadek, bo znane są tylko wśród lokalnych społeczności i nie przeczytasz o nich w internecie. Więcej o letnich japońskich festiwalach znajdziesz na zaprzyjaźnionej stronie CJMG.

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego ludzi, którzy jadą do Japonii latem nazywa się szaleńcami. Jeśli nie zależy wam na zaliczeniu wszystkich atrakcji z przewodników, nie liczycie kroków, ale chcecie zobaczyć Japonię, którą się przedstawia jako tę “romantyczną”, głęboką i spokojną, przygotujcie się na upały i jedźcie do Japonii latem.

Japonia w październiku – pogoda i pierwsze jesienne kolory

Drugim najczęściej wybieranym na podróż do Japonii terminem jest październik, mylnie kojarzony ze złotą polską jesienią. W październiku drzewa złocą się i czerwienią w wyższych partiach gór lub na północy kraju. Dlatego będąc w Tokio czy Kioto możecie się rozczarować, że drzewa wciąż mają ciemnozielony kolor. Temperatury są już za to przyjemniejsze niż latem, chociaż warto wziąć czapkę i cienki szal na chłodniejsze dni, a nawet jakiś sweter.

Jesień w Japonii (momiji) – dlaczego listopad i grudzień zachwycają czerwienią klonów?

W Polsce listopad jest szary i smutny, ale w Japonii zaczyna się jeden z najpiękniejszych spektakli natury i świateł. Parki i alejki zmieniają się w złote i czerwone tunele na tle błękitnego nieba. Zaczyna się momiji, czyli polowanie na czerwone klony. To drugi po kwitnieniu wiśni okres, kiedy Japończycy zatrzymują się, by podziwiać piękno przyrody i pomyśleć nad przemijaniem nie tylko pór roku, ale również cyklu życia. Oprócz pięknych czerwonych klonów zobaczyć można miasta rozświetlone lampkami bożonarodzeniowymi. W Japonii nie obchodzi się Świąt Bożego Narodzenia na zachodnią modłę, Wigilia to drugie walentynki, ale z pewnością Japończycy nie oszczędzają wtedy na prądzie. Duże miasta nabierają romantycznego klimatu i choć wieje chłodny wiatr i lepiej zakładać czapkę, to listopad i grudzień zdecydowanie są jednymi z najmniej docenianych miesięcy na podróż do Japonii.

Japonia zimą – tanie podróżowanie, narty i luty na Okinawie

Podsumowanie: Kiedy ostatecznie lecieć do Japonii?

Gdybym miała jednoznacznie odpowiedzieć, kiedy najlepiej jechać do Japonii, odpowiedziałabym, że w maju (po Golden Week). Ale wybór zależy od tego, na czym najbardziej Wam zależy. Dla morza różowych drzew to przełom marca i kwietnia, dla czerwonych klonów listopad, dla zimowego szaleństwa styczeń i luty, a dla spokojnego zwiedzania i klimatu japońskich wsi, lato. Nawet w Golden Week może nie być tak strasznie, jeśli odpowiednio zaplanujecie podróż. Zadajcie sobie pytanie, na czym wam zależy, kupujcie bilet na samolot, a planowanie zostawcie na później, albo nami (link).

Odkryj więcej z Najpierw Japonia

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej